MOJA SZTUKA
Szymon Ćwikliński
"Odkrywać na nowo, kreować na nowo"
Artist Statement
W sztuce materializują się moje wizje zaświatów i fantastycznych krain. Przede wszystkim interesuję się sztuką rysunku przy projektowaniu obrazów i rzeźb. W 2005 roku moje wizje się nasiliły i z tego okresu pochodzą pierwsze szkice moich światów. Moje podróże to wędrówki do własnego wnętrza, ukrytego w intymnych snach i wizjach. Podróżowanie po świecie wyobraźni zawdzięczam przekonaniu o duchowej misji, jaką mam do spełnienia jako artysta.
Wiele troski poświęcam modelunkowi formy, by móc "rzeźbić" swoje postaci. Dążę do perfekcji gry światłocienia i harmonii kolorów. Targają mną sprzeczności, przechodzę od przedstawień kobiet i natury do obrazów najmroczniejszych. Czysta i pogodna atmosfera wyraźnie kontrastuje w mojej sztuce z malowidłami zaświatów, które wydają się być zrobione z mrocznej materii unoszącej się w powietrzu. Jest to wyraz mojego życia duchowego.
W panującej na obrazach posępnej atmosferze, obecne postaci przybierają na przemian postawę człowieka potępionego, bądź człowieka zbawionego. Te dwa światy to swoiste, cytując Williama Blake’a, „Zaślubiny Nieba i Piekła.” Moje podróże do granic własnego ducha, owocują stworzeniem prac pełnych niepokoju i metafizyki.
Twierdzę, iż to co nazywa się ciałem, jest cząstką duszy rozpoznawaną przez zmysły. Fascynuje mnie postać kobiety. Kobieta emanuje łagodnością i pięknem, bo ciało jest manifestacją energii duchowej, a realny świat jest odbiciem świata ducha. Kobiety i demony są w mojej twórczości po to, by wzbudzić uczucie, wywołać emocje. Kładę nacisk na konieczność stosowania linii wyraźnej i precyzyjnej. Dla mnie jasno jest określona percepcja nieskończoności, gdyż nieskończoność jest w człowieku, ma ona formę ludzką, a misją artysty jest ujawnić ją przed nim.
Poza nami
Tekst kuratorski
Kim jesteśmy poza? Poza schematami i oczekiwaniami, które nas definiują, poza naszą fizycznością, z której ograniczeń tak ciężko jest się wyrwać, poza życiem i poza śmiercią, do której nieustannie zmierzamy? Kim możemy się stać i jakie światy mogą ukazać się naszym oczom, gdy wejdziemy na ścieżkę tego, co poza nami? Być może właśnie wtedy stajemy się częścią czegoś większego i zaczynamy wypełniać swoje przeznaczenie. Te pytania, choć być może na wieki pozbawione precyzyjnych odpowiedzi, których pragną ludzkie umysły, eksploruje w swojej twórczości Szymon Ćwikliński.
Artysta posługuje się jednocześnie magicznym i realistycznym sposobem obrazowania, swoją wyobraźnią rozszerzając wszystkim nam dobrze znaną rzeczywistość. W jego pracach żyje duch surrealizmu i snów, wybrzmiewa echo literackich przestrzeni Lema, a zarazem plastyczna zmysłowość wizji jego dwóch mistrzów – Beksińskiego i Siudmaka. Ćwikliński nie ogranicza się do jednej formy wyrazu. W jego twórczości media przeistaczają się jedno w drugie: rysunek inspiruje obraz, z obrazu krystalizuje się rzeźba. Wszystkie dzieła łączy niezwykła precyzja i przejmująca energia przedstawianych tematów, jak i samych ruchów ręki artysty. Ćwikliński zaciera granice między rzeczywistością, a fantazją, inspirując się przy tym osobistymi doświadczeniami z pogranicza światów, stanami poza ciałem i sennymi wizjami. Jak sam mówi, jest przekonany o duchowej misji, którą ma do spełnienia jako artysta, a tworząc, wychodzi poza – i wypełnia swoje przeznaczenie.
Jeśli więc zdecydujemy się wyjść poza, co może nas tam spotkać? Prace Ćwiklińskiego sugerują równoległy świat, nie mniej realny niż ten, który znamy. W jego obrazach istotny jest mocny kolor, w rysunkach kreska jest subtelna, jednak niesamowicie wyraźna, nasycona mistycznym niepokojem sennych przedstawień tworzonych z imponującą szczegółowością. Główną inspiracją jest człowiek w połączeniu z naturą i kulturą, wszak nierozerwalnie z nimi związany. Widzimy kobietę z pociągającym wzrokiem, której włosy zmieniają się w pawie pióra; mężczyznę, którego czaszka subtelnie przenika w rzymski amfiteatr; twarz autora zamkniętą w ciele stworzenia przypominającego sfinksa lub drapieżnego lwa. Teoretycznie nierzeczywiste i nierealne, w praktyce prace Ćwiklińskiego pokazują nam to, czego na co dzień nie dostrzega nasze oko – świat pozbawiony granic fizycznych, działający na zasadach wyobraźni, rozszerzoną rzeczywistość subtelniejszą niż ta, którą da się opisać słowami. Pod tą „magiczną” warstwą ukrywa się jednak zawsze coś zaskakująco znajomego – my sami.
Wychodzenie poza jest całym procesem, a stany przejściowe nie umknęły artystycznemu oku Ćwiklińskiego. Artysta w swoich rzeźbach, tworzonych zazwyczaj w mosiądzu i brązie, bawi się nie tyle formą, co rzeczywistością, zaginając je pod swoje wyobrażenia. W centrum jego rzeźb wciąż pozostaje człowiek, uwikłany mniej lub bardziej świadomie w swoje otoczenie. Nie są to postacie pełne czy dosłowne, a raczej symbole; ich ciała wyginają się, wydłużają, zanikają. Rzeźba „Dusza” przypomina jednocześnie postać w ruchu, jak i czystą energię, balansując na granicy dwóch światów, których bram strzeże znowu „Tanatos”. „Człowiek w centrum” i „Alegoria hazardu” nawiązują za to do kontekstu naszego otoczenia, jego wpływu na nasze życie i odwagi, której potrzebujemy, by wyrwać się z mechanizmów hamujących nasz rozwój.
Szymon Ćwikliński jest odważnym i wnikliwym twórcą, niebojącym się szukać odpowiedzi na największe dylematy życia w równoległych światach, które przenosi do swoich dzieł. Poprzez swoją twórczość zgłębiającą temat sensu ludzkiego istnienia, artysta prowadzi nas poza, na drogę przeznaczenia, które jest echem czegoś większego, co domaga się odkrycia.
Kamila Mistarz
Światy równoległe
Tekst kuratorski
Przypatrując się twórczości Szymona Ćwiklińskiego od kilku lat dochodzę do wniosku, że nie powinno się jej postrzegać inaczej niż przez pryzmat osobowości autora. To jedyna metoda zbliżenia się do tej sztuki, momentami niełatwej, bez zatracenia jej kontekstu, bez odzierania z subtelności i wewnętrznego życia. Jest w tych pracach coś co na dłużej przykuwa naszą uwagę. Znajdziemy w niej odwołania do osobistych doświadczeń artysty, samotnych chwil, ulotnych doznań, niekiedy obserwacji przekształconych w uniwersalne symbole "odległego" bo jego wewnętrznego świata.
Najpierw był rysunek, traktowany autonomicznie którym artysta opisuje świat poprzez obróbkę przedmiotu przy pomocy kresek. To nie szkice (choć teraz służą jako projekty rzeźb) lecz dzieła skończone, których formę otula ruchliwa, czasem wręcz graficzna kreska. W tej fazie twórczości dostrzegamy dwa rózne światy przedstawiane za pomocą kontrastujących ze sobą form wyrazu. Twórca stosując środek przekazu artystycznego kreskę pokazuje "świat racjonalny" ale również świat irracjonalny nie mogąc się uwolnić od odtwarzania życia, kłopotliwej przemijalności dopełniającej się w bólu i śmierci. Kreska jest silnie zróżnicowana, poddawana deformacji dla podkreślenia dynamiki, co sprawia iż szczegół indywidualizujący zanika. Szymon nie zgłębia tajemnic rzeczywistości, nie próuje ich tłumaczyć. To jego własny świat, który materializuje się w rysunku i malarstwie. Kumuluje energię, poprzez zmiany intensywności zagęszczenia, tworzy formy żywe, nerwowe, pełne wewnętrznej wibracji. Postacie ludzkie rysowane, malowane nieco lirycznie, ekspresyjnie, kontrastują ze światem rozumowym, w którym się nie mieszczą, a jednak stanowią jego dopełnienie. Taką twórczość Szymona poznałam gdy pojawił się w Muzeum.
Tanatos – to coś co się pojawiło i ... To rozważania o motywach mitologicznych i egzystencjalnych. To "rozmowa" o sensie życia, przemijaniu czasu, pięknie natury gdzie kolor i tylko kolor jest medium relacji o świecie. To kompozycje organiczne, ukształtowane w aluzyjne formy znaczeniowe.
Kreować sztukę nie jest łatwo. A myślę, że Szymon swoimi rzeźbami (opartymi na rysunkach sprzed kilku lat) doskonale odkrywa nowy świat przestrzeni, niczym nieskrępowane podejście do tematów. Oglądając te prace mam wrażenie, że dzieło "zrobiłó się samo", tak wiele w nim delikatności, finezji. Napięcie jakie w naturalny sposób powstaje między materiałem a fantazją artystyczną, zdają się w tym przypadku nie mieć miejsca. Twórczość Szymona to poszukiwania z obszaru malarstwa, rysunku, dociekań konceptualnych, rzeźby, grafiki i tego co jeszcze przed nim.
Silne nacechowanie twórczości pierwiastkiem emocjonalnym, potrzeba mentalnego kontaktu z odbiorcą i chęć skupienia jego uwagi na semantyce dzieła nie oznacza zaniedbania zagadnień formalnych i warsztatowych. Szymon to dla mnie otwarta karta.
Małgorzata Rynarzewska

LUNA 2

LUNA 3

LUNA

WYTCHNIENIE
Zaświaty
Tekst kuratorski
Cykl Szymona Ćwiklińskiego Światy Równoległe prezentuje prace należące do różnych etapów jego twórczości i różnych dziedzin sztuk plastycznych. Najliczniejszą grupę stanowią rysunki wykonane ołówkiem lub tuszem, grafiki oraz projekty plakatów. Mniej licznie, ale bardzo wyraziście swą obecność na wystawie zaznaczają także rzeźby.
Artysta od dawna interesuje się rysunkiem i doskonali tę sztukę, która jest mu niezbędna także przy projektowaniu obrazów i rzeźb. Kładzie duży nacisk na konieczność stosowania wyraźnej i precyzyjnej linii, biorąc w tym przykład ze swoich mistrzów - Beksińskiego i Siudmaka.
Rysunki, grafiki, obrazy oraz rzeźby zgromadzone na ekspozycji przedstawiają różne motywy. Powołują do życia nierealne istoty i nierzeczywiste światy. Często materializują pogodne wizje fantastycznych krain, ale też mrocznych zaświatów, dla których inspiracją były graniczne stany świadomości, przeżycia egzystencjalne oraz sny. Zdaniem autora misją artysty jest właśnie ujawnianie nieskończoności, która, według niego, jest w człowieku i ma ludzką formę. Tkwi między innymi w wyobraźni.
Dominującym motywem wielu prac jest kobieca twarz, której detale, a zwłaszcza włosy, stają się źródłem artystycznej zabawy. Długie, bujne włosy na jednej z prac stają się koroną drzewa, na innej strugami wodospadu, a na kolejnej piórami ptaka czy wizją wietrznego żywiołu. Kompozycje te mocno akcentują połączenie, a nawet ,,splątanie” dwóch elementów – kobiety i natury. Artysta łączy je, dostrzegając ich podobieństwo zarówno w sferze symbolicznej jak i plastycznej. Łączy, tworząc swoiste nieskończone uniwersum.
Pogodna zazwyczaj atmosfera tych rysunków wyraźnie kontrastuje z przedstawieniami zaświatów ukazanych w kilku innych pracach, które zdają się być zrobione z jakiejś mrocznej materii unoszącej się w powietrzu. Na jednej z nich widzimy intrygującą postać w czerwonej szacie, która w miejscu twarzy ma element przypominający szybę kasku. Jej koścista trupia dłoń sięga po lub uwalnia element budzący liczne skojarzenia: z gwiazdą, z krzyżem, z jasnością. Czerwień szaty także może skrywać bogate konotacje. To przecież barwa symbolizująca zarówno majestat, życie, jak i cierpienie, strach czy śmierć. Motyw budzący skojarzenia z Thanatosem możemy odszukać także wśród rzeźb artysty.
W innej pracy autor przedstawił tłum, przemieszczający się w surrealistycznej, niepokojącej i dominującej nad ludźmi przestrzeni, która przywołuje m.in. ,,Rękodrzewa” Magdaleny Abakanowicz. W kompozycji mocno zaznaczony jest porządek wertykalny, ale liczne diagonale wprowadzają niepokój, potęgowany przez postać przypominającą przybysza z innej planety.
Na uwagę zasługują również rysunki, ukazujące człowieka w kontekście kulturowym, a zwłaszcza ten przedstawiający z profilu głowę dojrzałego mężczyzny. Tkanki, okrywające jego czaszkę, przenikają się z elementami architektury przypominającymi rzymski amfiteatr, zachęcając do różnych interpretacji tej pracy.
Katarzyna Skarbek-Piętak

TANATOS

ALEGORIA HAZARDU

TANATOS

ALEGORIA HAZARDU
Wyznania wiatru...
Tekst kuratorski
Twórczość artysty Szymona Ćwiklińskiego to obraz, opis, manifestacja osobowości, to wyrażenie osobistej niezależności, wolności artystycznych przekonań, wolności własnej sztuki, to nawet pewne uzasadnienie istnienia. Sztuka ta ma to do siebie, że trzeba ją obejrzeć, zobaczyć, wzrokiem dotknąć. Opisywanie jej mija się z celem. Na tych wszystkich obrazach artysty Szymona ukazany świat niczym żywa istota zwraca się ku nam, mówi do nas, powierza nam swe śpiewy i barwy, napełnia ogromną radością odrywając nas od samotności. Z tych kontaktów pozostaje wspomnienie przedziwnego czaru sztuki Szymona, jej swojskości, bogactwa, mądrości i pozostaje przyjaźń i miłość do tych prawdziwych światów, które rozszerzyły granice naszych przeżyć. Przed tymi obrazami stajemy zadziwieni i zauroczeni. Zadziwieni pięknem o różnych twarzach i zauroczeni bogactwem form, kształtów, palet barw, wyznanej chwili i uchwyconego szczęścia we łzach „kwiatów i mokrych obłoków” (gdzie kwiatem jest człowiek i artystyczne zdarzenie, a obłokiem np. wiatr we włosach). Doznajemy pewnej radości zaprzyjaźniając się z tymi dziełami.
Vantongerloo podkreślał, że wartość dzieła zależy od pozycji jakie osoby i rzeczy przyjmują względem siebie. W obrazie najważniejsze są wzajemne relacje elementów. Omawiając poznane prace artysty Szymona, możemy wyodrębnić różne świadomości semiologiczne. Z tym, że na plan pierwszy wybija się zawsze, jak to określa Roland Barthes, „pamięć elementów”. Pamięć natomiast ukazuje pewne połączenia języka i znaku na wzór łuku tęczy łączącego dwa różne obszary. Pierwszy obszar to dokument, realia, konkret, przedmiot namacalny, drugi obszar to poetyka, plastyka, metafizyka i „śpiew wypowiedzi”. Sztuka, jak zauważył H. Gass, jest nieprzezroczysta. Dzieło sztuki tworzy wizję poza sobą i poprzez siebie. Docieranie do zaczarowanych w przyrodzie, w świecie źródeł tajemnicy i źródeł wiedzy staje się dla artysty pragnieniem świadomym własnej daremności. Twórca Szymon swymi obrazami przedziera się jakby poza doczesność, ku innemu wymiarowi. Jego prace stają się w rzeczywistości tylko, albo aż, transfiguracją poetycką faktów świeżo widzianych na własne oczy (lub we śnie) i nieraz mocno odciśniętych w pamięci. Na wybranych obrazach nie doszukamy się paroksyzmów czy pożarów wewnętrznych, ale czujnego i czułego widzenia, płynącego z samotnej kontemplacji. Wyczuwa się muzykę kształtów i barw, stosunkowo czystą i dźwięczną. Ma się uczucie niespodzianki, zabawy, fantastycznie nawarstwionego eklektyzmu kulturalnego; odsłania się, otwiera się przed nami bogactwo źródeł reminiscencji. Szymon Ćwikliński potrafi scalać najgłębsze treści z najwyższą formą artystyczną. Prace jego palą jak np. obrazy Soutinea, Beksińskiego czy Siudmaka. Autor także daje bezpośredni wyraz uczuciom, tak ujmuje nieuchwytne niemal, ledwie uświadomione ich drgnienia i tak oddaje ich moc, świeżość i urok.
Artysta odkrywa w świecie to, co już nosi w sobie; jednak wszelkie odkrycia wymagają działania. Poprzez działanie przedstawia więc (opisuje) siebie i świat. Jego zespolenie wyobraźni z realnością, upojenia z trwożną zadumą i gwałtowności z uspokojeniem koją ból wynikający z pewnej niemożliwości (choć wydaje się, że jest inaczej).
Szuka ustawicznie dla siebie i innych blasku w twarzach, które wydają się rzeźbione, ryte w twardej materii, w kamiennych, piętrzących się krajobrazach, metalicznym dźwięku kolorów, w nerwowej plątaninie linii. Autor buduje swoje wypowiedzi nader swobodnie, prawie beztrosko i chętnie sięga po język symboli. Rozkład świateł i cieni, wynikających z surowego konstruktywnego postulatu uproszczeń i przeciwstawień, wydaje się zdawkowy, charaktery mieszczą się jednak w swoich schematach.
Ma dar materializowania swojej wyobraźni. Potrafi nas wciągnąć w swoją fantastyczną wędrówkę ku niewidzialnemu, w otchłań misterium twórcy.
Ukazuje nam pewne niezwykłe artystyczne szaleństwo nad którym spokojnie panuje.
Z bezgraniczną fantazją wkracza do krainy marzeń, by cudownie realizować odwieczne, oczekiwane tchnienie niespokojnego serca.
Sztuka Szymona Ćwiklińskiego odsłania jego wizje z ich wielką głębią. Przez to rozszerza się bogata paleta kolorów, znaków, linii, symboli i materii.
W twórczości artysty objawiają się (nieraz dość znacznie uwypuklone są) zainteresowania nauką, a szczególnie psychologią i filozofią. Zauważalne są też pewne odwołania do wielkich mistrzów malarstwa, takich jak Velazquez, Ingres, Dali, ale przede wszystkim do wspomnianego już Siudmaka czy Beksińskiego.
Obrazy twórcy Szymona cechuje często silny modelunek światłocieniowy, intymny, a zarazem ekspresyjny nastrój, nieraz zauważalna oszczędność środków wyrazu, słoneczna nasycona tonacja barwna. Zadziwia także subtelna kolorystyka z pełną rozmachu kompozycją.
Szymon Ćwikliński choć jest stosunkowo młodym artystą i pewne techniki malarskie zapożycza od wielu mistrzów pędzla, to jednak wypracował już swój własny styl. Artysta prace ma różne: o większej, lub mniejszej sile przyciągania.
Więc pomimo bogatej różnorodnej tematyce, elementy jego stylu z tych prac przebijają się i są adekwatne do zastosowanych technik i do tematów, które w danym czasie go nurtują, pasjonują, zniewalają i zarazem uskrzydlają.
Szczęście nie jest wcale w jego przypadku mglistym marzeniem. Artysta promieniuje tym, co wypełnia jego serce i umysł. Widzimy więc, że życie Szymona to przekształcanie siebie w dzieło sztuki.
Cała sztuka polega na tym, aby będąc sobą, być kimś wyjątkowym. To się Szymonowi Ćwiklińskiemu udaje.
Leszek Lesiczka
Rzeźbiarskie opowieści
Tekst kuratorski
Przeglądanie dokonań artystycznych twórcy Szymona Ćwiklińskiego, który zajmuje się rysunkiem, rzeźbą i malarstwem, było dla mnie zaskakującą przygodą. Urządziłem sobie mały konkurs próbując odnaleźć źródła inspiracji albo tylko moje skojarzenia. Co więcej, zrezygnowałem przy tym z poznawania tytułów. Wynik mnie samego zaskoczył. Natrafiłem na elementy, które nawiązują do dzieł wielkich mistrzów, do mitologii antycznej czy wizji futurystycznych. Pojawiły się akcenty kubistyczne, surrealistyczne, ekspresjonistyczne, szczególnie w rzeźbie, i echa drzeworytu japońskiego. Mieszanie tradycji i różnych rzeczywistości, łączenie wzorców kulturowych i przetwarzanie ich daje niezwykłe rezultaty. W sumie wiele pomysłów, poszukiwań, natchnień i sięganie do różnych inspiracji – bardzo ciekawa droga artystyczna doceniona licznymi wyróżnieniami i nagrodami.
O czym Szymon Ćwikliński opowiada swoimi rysunkami? Jakie historie, jaki przekaz możemy odczytać? Jako odbiorcy nie jesteśmy niczym ograniczeni i tylko od naszej wrażliwości, doświadczenia i wiedzy zależy, w jaki dialog wejdziemy z pracami artysty. Moja percepcja odnajduje tu wiele tematów i skojarzeń. W autoportretach dostrzegam echo dyptyku Piero della Francesca przedstawiającego Federica da Montefeltro i Battistę Sforza, przetworzonego trochę na wzór Beksińskiego w erodujące skały, przez co autor nadaje mu nowe znaczenie i mówi o samotności we dwoje i niemożności zmian. Jednakże po chwili, w innej pracy, pojawia się, zaczerpnięty ze stylistyki drzeworytu japońskiego, namiętny pocałunek, co daje nadzieję na zwycięstwo uczuć. A może kolejność jest odwrotna?
Drugim tematem jawi się człowiek będący ofiarą zmian, jakich dokonał w świecie. W szczególności chodzi o skażenie środowiska, gdzie dominujące, groźne kłęby dymów wydobywające się z kominów powoli zabierają radość życia i zmuszają do chronienia się przed światem, który sami stworzyliśmy. W kolejnej sekwencji widzimy zadymione miasta, parę, która bez ochrony nie może funkcjonować, a w kulminacyjnym punkcie niewielką postać przedzierającą się przez kłębowisko dymów i płomieni, gdyż nic innego nie pozostało. Czy to ostrzeżenie?
Bardzo ciekawe są wizerunki młodych kobiet. Pięknym, dziewczęcym twarzom towarzyszą atrybuty kwiatowe, ptasie czy kosmiczne. Można to odczytać jako ukryte cechy, namiętności lub pasje. Moją szczególną uwagę zwróciły dwie prace. Pierwsza pokazuje subtelną twarz, z którą kontrastują włosy układające się w trzy groźne ptaki będące czy to ochroną, czy może wprost przeciwnie symbolizujące drapieżność tej na pozór niewinnej osóbki. Druga to wizerunek postaci o trzech kobiecych głowach. Być może skojarzenie z trzema gracjami jest nieco zbyt dalekie, a tym bardziej z trójgłowym smokiem, lecz kwietny bukiet we włosach, wzbogacony istotami żyjącymi, przywołuje na myśl holenderskie martwe natury mówiące o przemijaniu. Czy autor miał właśnie to na myśli? A może to tylko odwołanie do różnorodności charakterów? Zaintrygowało mnie także formalne nawiązanie się do Alfonsa Muchy, falującej, secesyjnej linii konturu i poetyki jego prac.
Fascynujące jest odnajdywanie w twórczości Szymona Ćwiklińskiego elementów znanych z dzieł lub przekazów dawnych mistrzów lub pochodzących z mitów. Mamy więc nawiązania mityczne np. sylwetkę łabędzia pojawiającego się w tle pary kochanków, co przywodzi na myśl historię Ledy, węża wyłaniającego się z włosów kobiecych, kojarzącego się z Meduzą albo postać łączącą w sobie trzy opowieści o Merkurym, bycie anielskim i płomienistej obecności Ducha Świętego a może, przy nieposkromionej wyobraźni, i czwartą historię Samsona, który za chwilę zginie pod ruinami świątyni, niszcząc jej kolumny. Postać nagiej kobiety na płomiennym tle natomiast kojarzyć możemy z Venus Pudica, tak często pojawiającą się w twórczości wielkich mistrzów. To kipiące energią tło, w połączeniu z sylwetką kobiety, przywołuje też na myśl znany utwór zespołu Dżem. Widzimy także zwycięski gest św. Michała Archanioła, który kieruje nas ku arcydziełom leonardowskim lub niezwykły obraz postaci Dawida Michała Anioła, przedstawiony jako lustrzane odbicie i z dodanym jednym skrzydłem. Jakież pole do snucia własnych opowieści.
Szymon Ćwikliński realizuje się także w rzeźbie. Jego prace są niezwykle dynamiczne i kierują moje myśli ku światom tworzonym przez autorów fantastyki. Jeśli to wizja ludzkiej przyszłości, to moglibyśmy zapytać: co poszło nie tak? Obok płomienistych postaci po części humanoidalnych pojawiają się także zwierzęta o niezwykłej ekspresji. Moją uwagę zwróciła praca pokazująca postać mogącą symbolizować człowieka, trzymająca za sobą kostkę do gry. Jest w niej pewne napięcie skierowane ku przodowi, ku przyszłości, lecz z drugiej strony wstrzymywane przez los symbolizowany kostką. Oczywiście los rozumiemy różnie, lecz można to odczytać jako superpozycję naszych działań i planów ze zdarzeniami od nas niezależnymi. Tak właśnie biegnie życie. Szczególnie zainteresowała mnie praca z postacią ludzką uwięzioną wraz z głazem w zębatce, co z kolei przywołuje skojarzenie z mitem o Syzyfie. Patrząc na nią mam wrażenie, że zgodnie z prawami fizyki zaraz potoczy się po równi pochyłej i podświadomie dziwię się, że to się nie dzieje. Cóż jednak stanie się z postacią? W mojej wyobraźni zostanie zmiażdżona przez głaz. Może dlatego wolą artysty ciągle trwa w takiej pozycji, emanując niezwykłą energią potencjalną.
To tylko kilka moich skojarzeń i impulsów do odczytywania własnych opowieści dzięki obcowaniu ze sztuką Szymona Ćwiklińskiego. Znajdziemy tu człowieka uwikłanego w życie, targanego namiętnościami, dobrem i złem, przeszłością i przyszłością, zmagającego się z losem, a także komentarze do różnych aspektów otaczającego nas świata. Zachęcam gorąco do poświęcenia czasu i uwagi jego pracom. Dialog ze sztuką jest zawsze niezwykłą przygodą.
Jan T. Kozłowski